Galary zaś to statek rzeczny, znany w Gdańsku. Bo przecież do Gdańska spławiano zboże z głębi Rzeczypospolitej. Galary nie miały żagli, tylko wiosła. Kształt takiej jednostki zbliżony był do prostokąta. Zarówno dziób jak i rufa (czyli przód i tył) miał lekko uniesione, co zapobiegało zalaniu wodą. Na rufie znajdowała się tzw. buda szyprowska, do której przymocowane był ster. Mocowany był na sworzeń, czyli walec stalowy lub mosiężny, pozwalający sterowi na obrót. Ładowność galara zazwyczaj wynosiła od 4,5 do 6,5 łasztów. 1 łaszt to w przeliczeniu mniej więcej ok. 3000 -3800 litrów.

Załogę galara stanowiło od 6 do 8 flisaków. Flisakami byli zazwyczaj chłopi zamieszkujący we nad rzekami po których szedł spław. Wytworzył swój własny dialekt, zwyczaje, folklor. Stanowili barwny przerywnik w poukładanym życiu miast kupieckich. Galary zazwyczaj stanowiły źródło (drobnego, ale zawsze jakiegoś) zarobku, bowiem po dotarciu do celu spławu, rozbieranie były na drewno.

A dlaczego tyle o tym wszystkim, skoro to przecież nie gotyk?

W 2018 roku zawitały do Gdańska, vis a vis Żurawia (a więc jest i gotyk), galary turystyczne. Zgrabne, małe, z ławeczkami i kapokami dla bezpieczeństwa podróżnych. Dodatkową atrakcją jest przewodnik „Galarem po Gdańsku”, no i świetne towarzystwo współczesnych flisaków.

Te współczesne galary, turystyczne, nie są jednorazowego użytku, a więc kto nie zdąży w tym sezonie, niech koniecznie przybędzie do Gdańska na wiosnę aby odbyć rejs po Motławie. Bo to przecież właśnie tutaj był główny port Rzeczypospolitej, owe Złote Wrota Królestwa Polskiego.

Rejs współczesnym galarem dostarczy wielu wrażeń, bo miasto od strony wody wygląda zupełnie inaczej. Kto nie chciałby podpłynąć pod słynnego Żurawia, niczym flisak z dawnych czasów?

A więc nową atrakcję Gdańska spokojnie można wpisać na listę ciekawostek miasta nad Motławą.

https://visitgdansk.com/corobic/galarem-po-gdansku,a,236

Galarem po Gdańsku
03 czerwca 2019